"Czasami takie operacje wymagają czasu". Problemy PSL w Sejmie
Propozycja ludowców przewiduje likwidację zakazu startu przez kandydata na wójta, burmistrza lub prezydenta miasta w wyborach do rady powiatu bądź sejmiku województwa (obecnie kandydat może startować w wyborach wyłącznie do rady gminy, w której ubiega się o stanowisko włodarza).
Przypomnijmy, że 12 września ubiegłego roku posłowie skierowali projekt znoszący dwukadencyjność do prac w komisji nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacji. Wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu złożył Adrian Zandberg. W bloku głosowań Sejm odrzucił propozycję współprzewodniczącego partii Razem.
Zasada dwukadencyjności została wprowadzona w 2018 r. za rządów PiS. Pierwsze kadencje liczone według nowych zasad rozpoczęły się od wyborów samorządowych w 2018 r. W 2024 r. część samorządowców mogła być wybrana na drugą kadencję. W 2029 r. ci sami nie będą mogli kandydować na trzecią kadencję. Dotyczy to m.in. prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego.
PSL nie ma większości
Jak wskazują media, po drugim czytaniu projekt ludowców utknął w Sejmie. PSL nadal nie potrafi znaleźć większości, która pozwoliłaby procedować go dalej.
Koalicja Obywatelska popiera przedstawione propozycje. Przeciwko jest jednak część Lewicy. Od samego początku sprzeciw zgłaszają PiS, Konfederacja, Razem, Polska 2050, Republikanie oraz Konfederacja Korony Polskiej.
– Ustawa nie przepadła, czekamy na większość sejmową. Projekt jest w komisji nadzwyczajnej ds. kodyfikacji. Czasami takie operacje wymagają czasu (...) Chcemy przywrócić pełnię praw wyborczych mieszkańcom lokalnych wspólnot, którym PiS ją ograniczył, zabierając możliwość głosowania na dotychczasowego wójta, burmistrza czy prezydenta miasta– powiedział szef klubu PSL Krzysztof Paszyk.
Jak podaje portal money.pl, jeśli ustawa nie wejdzie w życie nawet 61 proc. lokalnych polityków nie będzie miało prawa wystartować w wyborach samorządowych, które odbędą się w 2029 roku.